Polska wysycha. Susza w centralnej Polsce

O coraz groźniejszym widmie suszy mówi rządowy raport „Polityka ekologiczna państwa 2030”. Wynika z niego, że coraz więcej regionów naszego kraju już odczuwa skutki suszy, a będzie coraz gorzej.

Źle jest szczególnie w centralnej Polsce – m.in. w województwie łódzkim, w którym już zaczynają się tworzyć strefy pustynne. Autorzy raportu szacują, że na 90 proc. terytorium łódzkiego istnieje zagrożenie opadów poniżej 400 mm w ciągu roku. Oznacza to, że opadów będzie równie niewiele, jak w krajach śródziemnomorskich. W mniejszym stopniu, lecz susza dotyka również Kujawy i Wielkopolskę.


– Polska wcale nie ma tak nieograniczonego dostępu do wody, jak może się nam wydawać – potwierdza nam Michał Przybylski, prezes Pomorskiego Towarzystwa Hydrologiczno-Przyrodniczego. – Na obecne problemy z wodą wpływa utrata naturalnej retencji czyli działalność człowieka, w tym szczelne zabudowywanie miast, niwelacje terenu, melioracje i braki zieleni zatrzymującej wodę. Powoduje to, że coraz mniej deszczówki dostaje się do wód gruntowych.

Hydrolodzy zwracają uwagę, że betonowanie miast i wyprostowywanie koryt rzek i potoków sprawia też, że odpływ wód jest nienaturalnie przyspieszony, więc coraz mniej wody wsiąka w glebę. Swoje dokłada też zmiana klimatu.


– W ostatnim czasie przeważają deszcze nawalne, czyli bardzo intensywne, po długich okresach bezopadowych – mówi Przybylski. – Ziemia nie jest w stanie przyjąć tak ogromnej ilości deszczówki, spływa więc gwałtownie do rzek, następnie do morza. Poziom wód gruntowych nie ma szans na odbudowanie, a nasze studnie, z których czerpiemy wodę, wysychają.

Coraz trudniejszy dostęp do wody rodzi kolejne problemy, m.in. w energetyce. Najprościej mówiąc, bez wody nie ma prądu. To surowiec niezbędny do funkcjonowania elektrowni węglowych, a takich mamy w Polsce większość. Podgrzana woda paruje i wprawia w ruch turbiny napędzające generatory, z kolei zimna woda używana jest do ochładzania urządzeń energetycznych.



Jak podaje Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła”, w Polsce pobór wody na jednostkę PKB wynosi 76 metrów sześciennych, podczas gdy w innych państwach OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która zrzesza 36 państw) jest to średnio 60 metrów sześciennych. Nasza gospodarka jest więc bardziej wodochłonna od lepiej rozwiniętych krajów. Główną tego przyczyną jest fakt, że polski sektor produkcji energii opiera się na najbardziej wodochłonnym surowcu – węglu. Przy tym Polska posiada jedne z najmniejszych w tym gronie zasobów wody pitnej.

Udostępnij:

Autor: Redakcja onOZE