Dlaczego polskie banki nie chcą finansować farm fotowoltaicznych?

  • Kredyt na budowę większej farmy PV jest bardzo trudny do uzyskania w Polsce.
  • Rosnąca popularność OZE powinna skłonić polskie instytucje finansowe do przygotowania oferty wsparcia finansowego.
  • System aukcyjny gwarantujący stały zysk oraz powtarzalność inwestycji sprawiają, że ryzyko niespłacenia zobowiązań jest znikome.

Jedną z głównych bolączek polskiego rynku PV jest brak szerokiej oferty finansowania budowy instalacji, zwłaszcza farm fotowoltaicznych. Owszem, niektóre banki posiadają ofertę kredytową dla instalacji OZE, ale w znacznej większości jest to wsparcie dla klientów indywidualnych lub małych firm zainteresowanych postawieniem mikroinstalacji. Podmioty, które startują w aukcjach URE, mają ograniczone możliwości pozyskania finansowania na realizacji zwycięskich projektów.

Choć w ostatnich miesiącach zauważamy pewną zmianę w podejściu polskich instytucji finansowych do kredytowania dużych instalacji PV, to nie jest to działanie masowe. Jedynie kilka banków otworzyło się na możliwość współpracy w ich realizacji. Nawet projekty, które uzyskały wsparcie rządowe w ramach systemu aukcyjnego w poprzednich latach, nie zawsze mogą liczyć na zewnętrzne finansowanie. Z tego powodu wiele z tych farm nie powstanie, co negatywnie wpływa na dywersyfikację rynku energetycznego w Polsce – zauważa Małgorzata Gil, Dyrektor Działu Projektów w PCWO Energy S.A.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja za granicą. W innych państwach spółki energetyczne nie tylko mogą wybierać z szerokiej oferty bankowej, ale istnieją wręcz instytucje specjalizujące się w finansowaniu OZE i fotowoltaiki. Przykładami instytucji chętnie finansujących inwestycje PV są hiszpański CaixaBank lub francuski La Banque Postale. Oba te podmioty współpracują też z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym w tym obszarze. Hiszpański podmiot na początku roku uruchomił z EBI linię kredytową dla działań przyczyniających się do ochrony klimatu o wartości 30 mln EUR, a francuska instytucja podpisała wiosną umowę z EBI na start programu wsparcia dla instalacji wiatrowych i fotowoltaicznych. Dlaczego zatem polskie instytucje nadal są niechętne finansowaniu PV?

Oto pięć argumentów świadczących o tym, że kredytowanie farm fotowoltaicznych jest korzystne dla polskich instytucji finansowych:

  1. Popularność OZE, a w szczególności PV, będzie systematycznie rosnąć

Zarówno trendy panujące na świecie, jak i kierunek, w którym zmierza energetyka w Polsce, potwierdzają, że odnawialne źródła energii będą regularnie zyskiwać na znaczeniu. Szczególnie dynamicznie rośnie udział fotowoltaiki w koszyku energetycznym. Dlatego polskie instytucje powinny rozważyć pójście w ślady swoich zagranicznych odpowiedników. Zwłaszcza że jak pokazują przykłady z Hiszpanii i Francji, one same mogą liczyć na wsparcie w tworzeniu programów kredytowych dla farm PV, np. EBI.

  1. Fotowoltaiki nie można porównywać do wiatraków

Wiele polskich instytucji finansowych patrzy na fotowoltaikę przez pryzmat energetyki wiatrowej i przeciwności, z jakimi musiała się mierzyć, zarówno w postaci niekorzystnego systemu pomocy publicznej, jak i ograniczeń legislacyjnych. Nie można jednak porównywać farm PV do wiatraków. To dwie zupełnie różne technologie o drastycznie odmiennych wymaganiach inwestycyjnych, infrastrukturalnych i eksploatacyjnych. – Uruchomienie farmy PV o mocy do 1 MW wymaga zdecydowanie mniejszych nakładów finansowych niż farmy wiatrowej o podobnej mocy. Warto też zauważyć, że fotowoltaika przeżywa w ostatnich latach boom. Łączna moc instalacji uruchomionych do października tego roku wyniosła ok. 500 MW, czyli tyle ile osiągnięto w sumie w ciągu poprzednich 8 lat! – dodaje Małgorzata Gil z PCWO Energy.

  1. Łatwo ocenić ryzyko inwestycji w farmę PV

Większość farm fotowoltaicznych budowanych jest według określonego schematu. Oznacza to, że są to projekty powtarzalne. W związku z tym łatwo zmierzyć i policzyć zarówno nakłady potrzebne na realizację, jak i wszelkie ryzyka oraz zagrożenia związane z inwestycją. Newralgicznym momentem jest w zasadzie tylko etap budowy. Trzeba jedna pamiętać, że gotowy projekt, zwłaszcza jeżeli wygrał on aukcję URE, można sprzedać inwestorowi, który ją ukończy. Wystawianie zwycięskich projektów farm PV na sprzedaż jest rynkową praktyką, zatem instytucje finansowe nie powinny się obawiać braku spłaty zobowiązań, jeżeli pierwotny właściciel nie podoła wykonaniu instalacji.

  1. Zagraniczni inwestorzy zarabiają na polskiej fotowoltaice

W związku ze znikomymi możliwościami pozyskania finansowania u polskich instytucji finansowych większość projektów, które uzyskały wsparcie publiczne, jest realizowana z pomocą pieniędzy zagranicznych. Po pierwsze, można zauważyć duże zainteresowanie zakupem tych projektów przez fundusze inwestycyjne z innych państw. Biorąc pod uwagę skalę polskiego rynku, mogą one go zdominować całkowicie. Same też często uczestniczą w aukcjach. Po drugie, część polskich podmiotów w momencie braku oferty ze strony polskich banków, zaciąga kredyty w zagranicznych instytucjach.

  1. Aukcje URE gwarantują spłatę kredytu

Zastąpienie zielonych certyfikatów systemem aukcyjnym znacząco ożywiło polski sektor OZE. Przede wszystkim ustabilizował on zysk, na jaki mogą liczyć właściciele instalacji, co jest niezwykle istotne dla kredytodawcy. Stały, określony z góry w perspektywie 15-letniej przychód,  sprawia, że można mieć praktycznie pewność, że wszelkie zobowiązania zostaną spłacone. Nie ma bowiem lepszej gwarancji regularnych wpływów niż pomoc publiczna.

Źródło: PCWO Energy S.A., jdhome.pl

Udostępnij:

Autor: Redakcja onOZE